pewnego PIĄTKOWEGO WIECZORU postanowiliśmy się wybrać na urbex…

Był to piątek, większość ekipy nie była w stanie wybrać się z nami. Postanowiliśmy więc poszukać jakiegoś miejsca niedaleko naszej miejscowości.
Poszukiwania nie trwały długo, ponieważ znajomy wysłał nam lokalizację dosyć ciekawego obiektu znajdującego się dosłownie parę kilometrów od nas.
Coś co nas bardzo zdziwiło to fakt, iż obiekt znajduje się w samym centrum  Krapkowic. Na początku ukazała nam się dawna brama szpitala, przechodząc przez nią na wprost znajdował się ogromny park z bardzo starymi ławkami oraz pięknymi starymi latarniami. Nie chcieliśmy od razu zapalać latarek, ponieważ jest to sam środek miasta. Pomimo późnej godziny co jakiś czas i tak po chodniku przechodzili ludzie.

Po znalezieniu wejścia przez piwnice w których kiedyś znajdywało się prosektorium. Stanęliśmy jak wryci, był to nasz pierwszy urbex we dwójkę. Dotychczas zawsze chodziliśmy większą ekipą a więc strach tym razem był przeogromny. Przerażała nas w sumie tylko jedna sprawa, mianowicie nie chcieliśmy natknąć się na agresywnych bezdomnych co jest bardzo częstym zjawiskiem na tego typu wyprawach. Po chwilowym ochłonięciu weszliśmy na parter gdzie znajdował się oddział dziecięcy. Po przekroczeniu drzwi oddziału po prawej stronie ujrzeliśmy małą salę operacyjną w której nasz wzrok przykuła wielka lampa zabiegowa. Po lewej stronie korytarza były pokoje w których kiedyś leżeli dziecięcy pacjenci.
I tak na prawdę nie znajdowało się na tym piętrze już nic ciekawego, bo w pokojach nie było kompletnie wyposażenia oprócz paru pustych szafeczek. Dochodząc do końca korytarza i przechodząc przez drzwi doszliśmy do kolejnych schodów i te już wyglądały przepięknie zobaczcie sami:

I teraz już wiedzieliśmy co się stało z całym wyposażeniem szpitala, a mianowicie znajdowało się ono na głównym holu na parterze. Niestety nie zrobiliśmy zdjęcia tego widoku.
Po wejściu po przepięknych ogromnych schodach na górze od prawej strony zaczynały się pokoje pielęgniarek [zabiegówki] oraz lekarzy, w których również było mnóstwo porozrzucanych śmieci ale także dużo dokumentów a największe wrażenie zrobiły na nas stare wojskowe drewniane nosze.

Widok na schody z góry:

Klatka schodowa oraz drzwi od pokoi sanitarnych:

Po lewej stronie klatki były wielkie drzwi za którymi była kolejna klatka schodowa lecz o wiele mniejsza niż ta na której byliśmy. Prowadziła ona na drugie piętro na którym znajdowały się pokoje pacjentów, gabinety lekarskie oraz sporo pomieszczeń do higieny osobistej. Na końcu korytarza po prawej stronie w jednym z pokoi stał stół i kanapa na której tutejesza młodzież najprawdopodobniej urządzała sobie posiedzenia, ściany były popisane a na stołach stały puste butelki po alkoholu oraz w całym pomieszczeniu czuć było smród papierosów.

Niestety dalsza część szpitala po pierwszej wyprawie nie została przez nas do końca zwiedzona, gdyż usłyszeliśmy kogoś zbliżającego się w naszą stronę, aby uniknąć kłopotów zaczęliśmy powoli i cicho kierować się w stronę wyjścia, kiedy to naszym oczom ukazała się piękna stara winda i nawet pod presją czasu musiałem zatrzymać się żeby móc ją sfotografować.:

Następnie bardzo szybko udaliśmy się do wyjścia.

Dokładnie tej samej nocy w którą pojechaliśmy po raz drugi do Anachowa, przed zwiedzaniem wioski zahaczyliśmy o szpital w celu pokazania tego obiektu reszcie ekipy.
I właśnie w ten piękny wieczór dokończyliśmy tą eksplorację. Dotarliśmy na to samo piętro z którego uciekaliśmy poprzednim razem, tylko teraz weszliśmy jeszcze wyżej.
I ta kondygnacja była chyba najpiękniejsza nie licząc ogromnej klatki schodowej. Mianowicie znajdowała się tam kaplica w której zapewne pacjenci chodzili na msze.A wyglądało to tak:

Ostatnim pomieszczeniem, które zostało przez nas zwiedzone był strych. Oto co znaleźliśmy na nim:

Po zwiedzeniu całego strychu udaliśmy się spokojnie do wyjścia, lecz znaleźliśmy otwarte okno prowadzące na dach. Oto widok :

Przed samym wyjściem w piwnicy w pokoju gospodarczym na ziemi dostrzegliśmy aparaturę:

Po długim i wyczerpującym urbexie wydostaliśmy się na powietrze tą samą drogą którą przyszliśmy, czyli piwnicami i właśnie wtedy stwierdziliśmy, że obejdziemy cały budynek dookoła i ku naszemu zdziwieniu wejść do niego było mnóstwo.Tak na prawdę wejście którym przyszliśmy było najbardziej schowane, przy chodzeniu dookoła obiektu trzeba było bardzo uważać, gdyż na obiekcie w trawach znajdowało się dużo drutu kolczastego. Kiedy mijaliśmy jedno z wejść, patrząc w jego stronę, bardzo mnie ono zaintrygowało i postanowiłem wejść do niego. A oczom mym ukazała się recepcja w której na podłodze leżała zerwana ze ścian boazeria, a na jednej ze ścian widniała tablica z opisem każdego z pięter:

Po drugiej stronie budynku na dworze przy podjeździe ambulansu stał bardzo klimatyczny przedmiot, a mianowicie było to siedzonko dla dzieci, które podsumowało na prawdę zajebisty klimat pod sam koniec naszej wyprawy.

 I tym jakże bardzo klimatycznym zdjęciem kończę opis tego miejsca poniżej możecie zobaczyć pełną fotorelację z tej wyprawy. 🙂

1 117 Wyświetleń

Szpital Krapkowice

Średnia ocena urbexu:
6.1

Stan budynku

10.0/10

Klimat

6.0/10

Strach

2.0/10

Atrakcyjność

6.5/10

Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
  Subscribe  
Powiadom o