Pewnego wieczoru, po długotrwałych próbach szukania w okolicy miejsc na explorację, natknęliśmy się właśnie na tą wioskę..
Pojechaliśmy tam, było to około 40km od naszego miejsca zamieszkania. Droga była tragiczna ale to nic w porównaniu do ostatniego kawałka, który musieliśmy przejechać, a mianowicie polna droga praktycznie wcale nie uczęszczana. Największym utrudnieniem przejechania tego kawałka była tragiczna nawierzchnia oraz późna godzina bo około 12 w nocy, do tego był to 17.listopada 2018r.
W czasie drogi sporo zwierzyny przebiegło nam przed maską. W końcu dotarliśmy tak daleko jak to było możliwe, byłem tam tylko z moją dziewczyną. Po zaparkowaniu samochodu zgasiliśmy silnik i czuliśmy się bardzo dziwnie, jakby to co było przed nami zaczęło nam odjeżdżać do tyłu i obojgu nam strasznie zaczęło kręcić się w głowie. Pomimo tego musiałem wyjść z samochodu, się wysikać.
Odszedłem dosłownie dwa metry od samochodu w którym zostawiłem otwarte drzwi i zapalone światła nie wziąłem nic ze sobą, nagle usłyszałem jak coś idzie w moim kierunku, na początku pomyślałem, żę to zwierzyna więc szybko wracałem z powrotem do samochodu i otworzyłem trochę okno, żeby słyszeć czy rzeczywiście coś idzie. Kroki się zbliżały zatrąbiłem i nic nadal cały czas się zbliżały.Nie wiem tylko dlaczego nie odjechałem od razu tylko coś mnie tknęło żeby stać i patrzeć w to miejsce nie potrafię tego wytłumaczyć. Nagrałem pewien filmik popatrzcie:

Po tym zdarzeniu stwierdziliśmy, że wracamy do domu i wrócimy większą ekipą, chociaż bardzo długo się na to przygotowywaliśmy mentalnie.

15 Marca 2019
Tego dnia rozmawiając ze znajomymi zeszliśmy na temat urbexów i po opowiedzeniu im naszej historii, oczywiście nie uwierzyli.. Więc zabraliśmy ze sobą odwagę i cały sprzęt do nagrywania oraz latarki i wyruszyliśmy w tamto miejsce, jednak tym razem już nie w dwójkę a było nas czterech.
Początkowo zajechaliśmy na miejsce bardzo spokojnie, było o wiele cieplej bo to jednak marzec a nie listopad, zaparkowaliśmy samochód w tym samym miejscu było bardzo cicho ale też bardzo strasznie. Zabraliśmy cały potrzebny sprzęt i ruszyliśmy rozwaloną drogą na lekkie wzniesienie naszym oczom po prawej stronie zaczęły wyłaniać się spośród wysokich traw i drzew pierwsze ruiny pozostałe po dawnej wiosce którą zamieszkiwało przeszło 10 rodzin dziś została tylko jedna i to nawet nie rodzina a starsza Pani zamieszkująca sam początek przysiółka.
Większość domów była w kompletnej ruinie ale nagle pojawiły się dwa domy obok siebie które były w super stanie a do tego miały wyposażenie m.in.Meble, stare dokumenty, książki, stary piec kaflowy,kanapy, łóżka, butelki po piwie a nawet przyprawy do potraw oraz w piwnicy słoiki z kiszonkami.

 

 

 

Kliknij na zdjęcie aby powiększyć.

W drugim gospodarstwie naszą uwagę przykuły zdobienia drzwi były bardzo piękne

 

Około godziny 2/3 w nocy kończąc zwiedzanie drugiego gospodarstwa wychodząc na zewnątrz poczuliśmy dziwny zapach spalenizny, początkowo myślałem, że to tylko mi się tak wydaje lecz reszta ekipy też to poczuła…
Nagle przed naszymi oczami około 3-4 metrów przed nami zaczął pojawiać się mały płomień, wszyscy strasznie się przestraszyliśmy, bo kto i co mogłoby robić w miejscu położonym parę kilometrów od najbliższych zabudowań robić? Chcąc wracać z tego miejsca jak najszybciej i tak musieliśmy przejść prawie obok tego miejsca gdzie widzieliśmy płomień i nagle coś się tam poruszyło…
Byliśmy okropnie przestraszeni i zaczęliśmy uciekać z tego miejsca jak najszybciej z ogromną dawką strachu.. Byliśmy ogromnie zestresowani tym co się stało, co zobaczyliśmy..
Niektórzy zaczęli troszkę panikować, nikt nie był przygotowany na coś czego się do końca nie da wytłumaczyć racjonalnie no bo chwilę wcześniej padał deszcz a tu nagle mały płomyczek w środku opuszczonej wioski, przecież to absurdalne… Wyjeżdżając z tego miejsca wszyscy dyskutowali na ten temat i byli w ogromnym szoku. Będąc parę kilometrów od wioski stwierdziliśmy, że jednak musimy tam wrócić i sprawdzić co to było, ja byłem w ogromnym strachu co raczej mi się nie zdarza na tego typu wyprawach..
I tak jak stwierdziliśmy tak zrobiliśmy, wracając na miejsce poszliśmy bardzo niepewnym krokiem w to miejsce, każdy był odwrócony w inną stronę z latarką i patrzył, żeby nic nas nie zaskoczyło. Dotarliśmy do tego miejsca, zapach utrzymywał się nadal i jedyne co zastaliśmy to kółko wypalonej trawy… Nie wiadomo do teraz co się tam wydarzyło, bo przecież idąc do tych gospodarstw też byśmy czuli ten zapach, bo przechodziliśmy dosłownie metr od tego …
Do dziś dla nas wszystkich jest to ogromna zagadka co tak na prawdę skrywa to miejsce w sobie, jaką tajemnicą jest owiane.
Jedno wiemy na pewno nie jest to zwyczajne miejsce w którym można czuć się dobrze. Jest mega tajemnicze, oraz nasuwa się bardzo dużo pytań.

Dlaczego ludzie opuścili to miejsce w takim pośpiechu? Porozrzucane ubrania i wiele dokumentów oraz całe wyposażenie zostało w nienaruszonym stanie
Kto i co robiłby w tym miejscu tak późno i dlaczego podpalił trawę?
W jaki sposób się to zapaliło?
Dlaczego za pierwszym razem gdy tam przyjechaliśmy słyszeliśmy kroki a nic tam nie było?
Te halucynacje? To wszystko są pytania na które niestety nie znam odpowiedzi..

poniżej podaję wam pełną wideorelacje

1 694 Wyświetleń

Wieś Anachów

Średnia Ocena Urbexa:
9

Stan budynku

7.0/10

Klimat

10.0/10

Strach

10.0/10

Atrakcyjność

9.0/10

2
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
MugenLiveandrzej Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
andrzej
Admin

“Do dziś dla nas wszystkich jest to ogromna zagadka co tak na prawdę skrywa to miejsce w sobie, jaką tajemnicą jest owiane”.
Dokładnie, jest wiele wyjaśnień ale wszystkie są bez sensu… Byłem akurat na tej wyprawie, był to mój pierwszy w życiu urbex i od razu takie wrażenia 😀